„Jesteś tam, Szatanie? To ja, Madison. Nie jest prawdą to, że w chwili śmierci przelatuje nam przed oczami całe życie. A przynajmniej nie całe. Być może niektóre fragmenty. Wspomnienia innych partii życia wracają do nas dopiero po wielu latach. I na tym, moim zdaniem, polega funkcja Piekła: to miejsce pamięci. A poza tym celem piekła jest nie tyle to, byśmy zapomnieli o szczegółach naszego życia, ile to, byśmy je wybaczyli”.

Jeśli wierzycie, że po śmierci dusza może trafić do Nieba lub Piekła, na pewno macie też określoną wizję tych miejsc. Czy w Waszym Piekle diabły gotują grzeszników w wielkim kotle? W moim nie.

Wyobrażam sobie, że jeśli moja dusza miałaby trafić do Piekła, to byłoby tam wszystko, czego się najbardziej boję i czego ponad wszystko nie lubię. Przez wieczność jadłabym więc jajka, zwisając z wysokiej góry (mam lęk wysokości), a dookoła latałyby ogniste kule (panicznie boję się ognia). To oczywiście tylko przedsmak tego, co byłoby uosobieniem moich lęków. Czegokolwiek bym jednak nie wymyśliła, wypada to nad wyraz blado w porównaniu z wizją Chucka Palahniuka.

Tagi: śmierć, piekło, „Potępieni”, Chuck Palahniuk.