W ciągu zaledwie 4 dni Francesca przeżyje całe swoje życie i odnajdzie zagubione marzenia. Zmieni się wszystko i nie zmieni się nic. Kto jeszcze nie widział, musi zobaczyć, co wydarzyło się w Madison County.

Film zaczyna się od końca. Córka i syn zmarłej kobiety odnajdują listy po niej, wyjaśniające, dlaczego matka pragnie, by jej prochy rozrzucić z pobliskiego mostu. Wydarzenia, stanowiące właściwą fabułę, poznajemy więc z retrospekcji. I tak przenosimy się w lata 60., by na 4 dni stać się niemymi świadkami romansu, jaki połączył przykładną żonę i matkę z przyjezdnym fotografem.

Francesca jest stłamszoną przez życie gospodynią domową, która w całości poświęciła się wychowaniu dzieci. Wydaje się być pogodzona z losem, nie reaguje, gdy córka wyłącza jej ulubioną muzykę. Kobieta nie narzeka i pozornie można pomyśleć, że odpowiada jej życie, które wiedzie. Nic bardziej złudnego. To czego Francesca nie mówi odnajdujemy w jej gestach i mimice. Wyraźnie widać, że myślami nie ma jej przy rodzinnym stole. Wcielająca się w tę postać Meryl Streep oddała wszystko, nie mówiąc nic. Jeden wyraz twarzy wystarczy, byśmy zrozumieli, że Francesca zatraciła siebie. Nie pamięta, kim była kiedyś i nie potrafi zaakceptować tego, kim jest teraz.