Wzięcie się autora za ekranizację własnej książki, wydaje się naprawdę dobrym pomysłem. To on wie najlepiej, co chce przekazać widzom, na co zwrócić uwagę, który wątek pominąć, jakie jest przesłanie. Ma też już w głowie własną wizję tego, jak mają wyglądać miejsca akcji, czy bohaterowie. Stephen Chbosky wyreżyserował i napisał scenariusz filmu „Charlie” na podstawie swojej powieści pod tym samym tytułem. Wyszło mu to naprawdę bardzo dobrze.

Nastoletni Charlie (Logan Lerman) chodzi do pierwszej klasy liceum w Pittsburgu. Jest bardzo nieśmiałym i zagubionym introwertykiem, przez co ciężko mu odnaleźć się w nowym środowisku. Czuje się obco i nie może sobie odkryć swojego miejsca. Nie potrafi się przyłączyć do żadnej grupy także przez swoje niekonwencjonalne poglądy i zachowanie. Chłopak boryka się ze wspomnieniami jego przyjaciela, który niedawno popełnił samobójstwo. Przypadkowo spotyka zabawnego Patricka (Ezra Miller) i doświadczoną Sam (Emma Watson). Przyjaciele zauważają jego inteligencję i wrażliwość, postanawiają go bliżej poznać. Widząc problemy z jakimi trudzi się Charlie, nowi znajomi starają się go wspierać i wkrótce rodzi się pomiędzy nimi silna więź.

W ostatnim czasie kino młodzieżowe nie prezentuje się zbyt oryginalnie i zachęcająco. Większość produkcji tego gatunku to komedie romantyczne z banalnym i przewidywalnym wątkiem miłosnym. „Charlie” okazał się jednak wyjątkiem od tej reguły. Został zręcznie zrealizowany i tworzy spójną całość. Opowiada intrygującą i nieschematyczną historię, choć z pozoru może się wydawać niezbyt wyjątkowa. Sam główny bohater jest naprawdę niepowtarzalny, czuje się niezrozumiany, musi radzić sobie ze śmiercią przyjaciela i cioci. Akcja rozgrywa się dynamicznie, w ogóle nie nudzi, trzyma w napięciu do samego końca.