Zanim epickie, historyczne kino zawitało do Ameryki i rozkwitło za sprawą D.W. Griffitha, imponujące, monumentalne produkcje tworzono już we Włoszech na początku drugiego dziesięciolecia XX wieku. Ciągle młode po zjednoczeniu i jeszcze nie w pełni ukształtowane państwo stanowiło idealne miejsce do kręcenia w plenerze w oparciu o grę setek statystów.

Korzystanie z historycznego dorobku kraju i nawiązywanie do antyku z pewnością odgrywało niebagatelną rolę w procesie kształtowania narodowej jedności. Twórcy chętnie sięgali po historyczną prozę, realizując m.in. ekranizacje „Ostatnich dni Pompejów” Bulwera-Lyttona czy „Quo Vadis” Sienkiewicza. Jednak prawdopodobnie najsłynniejszą produkcją tamtego okresu była „Cabiria”, luźno oparta na tekście Gustawa Flauberta – „Salambo”. To właśnie ten film odniósł pierwszy sukces poza granicami kraju i z pewnością inspirował Griffitha przy tworzeniu jego „Narodzin narodu”.

Akcja filmu rozciąga się na dziesięć lat i przedstawia historię małej Cabirii, córki rzymskiego patrycjusza, która zostaje porwana przez kartagińskich piratów w czasie wybuchu Etny. Dziewczyna ma zostać złożona w ofierze Molochowi, jednak zostaje uratowana przez Rzymianina Fluwiusza Axilla i jego służącego – potężnego Maciste (prekursorem tej postaci był Ursus z „Quo Vadis”. Maciste bardzo szybko zjednał sobie przychylność widzów i przez długie lata powracał jeszcze wielokrotnie w różnych produkcjach. Został nazwany pierwszym superbohaterem we włoskiej popkulturze). Mimo to ich ścieżki się rozchodzą: Cabiria trafia pod opiekę kartagińskiej księżniczki – Sofonisby, Maciste dostaje się do niewoli, a Axill angażuje się w wojny pomiędzy Rzymem a Kartaginą. Dramatyczne próby uratowania dziewczyny i powrotu do ojczyzny wpisane zostały w historyczny kontekst; na ekranie możemy ujrzeć między innymi owianą legendą górską przeprawę Hannibala, czy oblężenie Syrakuz.