Gypa, a właściwie Giuseppe Rosettiego, poznajemy jako dość groteskową postać na początku trzeciego sezonu „Zakazanego Imperium”.

Zaskakuje nas cały czas. Pobija księdza i kradnie pieniądze w kościelnej tacy, unika śmierci zasłaniając się dopiero poznaną kelnerką jak ludzką tarczą, wysadza cały ogromny klub, tylko po to, aby unicestwić trzech ludzi.
Zabija ludzi w dowolnej chwili, tylko i wyłącznie na podstawie swojego chorego wyczucia. Jest jak nieznany, rozpędzony pociąg, który zmiata ze swojego toru dosłownie wszystko. Gwałci, unicestwia, niszczy wszystko, a jednocześnie boi się własnej żony i teściowej.

To chyba było w nim najlepsze. Jeżeli coś chorego przyszło do głowy reżyserom to od razu umieszczali to w Rosettim. Nie trzeba było dużo. Wystarczył zwykły szpadel na plaży czy zapałka nieopodal stacji benzynowej i mieliśmy krwawą jatkę jak w „Milczeniu owiec”.

Tagi: „Zakazane imperium”, Bobby Gyp, Rosetti Canavale.