Pamiętacie filmy takie jak „Mikro” i „Makrokosmos”? Tamten zachwyt nad magią zdjęć, piękna przyrody? To koniecznie obejrzyjcie ten dokument, cud narodzin i obserwowania pierwszych chwil dziecka, tego jak doświadcza świata, siebie, miłości rodziców i radości życia.

Podobno żadna scena w tym filmie nie była inscenizowana. Bruno Coulais (muzyka), Alain Chabat (pomysł) i Thomas Balmes (reżyseria) fundują nam 80 minutowy spektakl złożony z codziennych obrazków z życia bobasów, ale nawet na chwilę się nam to nie nudzi…

Nie tylko dlatego, że te zdjęcia są ciekawe, chwilami zabawne i na pewno piękne. Liczy się także pomysł – by skonfrontować różne kultury i pokazać nam, że tak naprawdę mimo różnic materialnych czy tradycji, doświadczenie macierzyństwa, czy ojcostwa tak naprawdę wszędzie wygląda podobnie.