„36” to numer ulicy Quai des Orfevres, przy której znajduje się siedziba główna policji. Znajdują się w niej dwa wydziały: brygada antyterrorystyczna oraz grupa do walki ze zorganizowaną przestępczością. Oba te wydziały od dłuższego czasu rywalizują ze sobą nie darząc się wzajemną sympatią.

Niestety, gdy w mieście zaczyna grasować nieuchwytny gang napadający na furgonetki z pieniędzmi, dostają rozkaz współpracy w celu jak najszybszego rozwiązania sprawy. Na czele obu grup stoją przyjaciele, którzy także rywalizują o stanowisko komendanta policji. Niestety ta rywalizacja zakończy się tragedią.

Film Oliviera Marchala to jeden z tych obrazów, który na bardzo długo pozostaje w pamięci. Widz długo miota się ze swoimi myślami, zadając sobie pytanie – dlaczego? „36” to nie tylko zwykły „sensacyjniak”, ale przede wszystkim film ukazujący brutalny świat zorganizowanej przestępczości, a także pracę policji. Pracę na granicy prawa albo poza prawem.

Nie ma tu litości dla nikogo. Marchal stworzył brutalny, emanujący przemocą, ubrany w białe rękawiczki film o policjantach, którzy do osiągnięcia celu nie cofną się przed niczym. Cel uświęca środki, a ofiary które przez przypadek lub z premedytacją padają, traktowane są jako te środki. Hipokryzja i cynizm są wszechobecne. Kto się przystosuje, przed tym droga do kariery stoi otworem. Niestety idealiści, którzy chcą zmienić system i się buntują szybko kończą w jakimś „zadupiu”  na prowincji.