Niedawno minęło sto lat od wybuchu I wojny światowej. Pojawiło się kilka ciekawych pozycji książkowych na ten temat. Dobrze, bo wcześniej temat traktowany był nieco po macoszemu. Jednak jak wyglądała rzeczywistość przed wybuchem Wielkiej Wojny? Dzięki książce Floriana Illiesa: „1913. Rok przed burzą” zostałam wrzucona do świata, który za chwile zmieni się diametralnie. Jednak żadnej nawałnicy na razie nie widać, może gdzieś na horyzoncie widnieją małe chmurki.

Trudno określić gatunek książki. Łatwiej napisać, czym „1913″ nie jest. Z pewnością nie jest powieścią, ale książkę czyta się jak kryminał. Można znaleźć w niej informacje historyczne, ale też elementy reportażu. Do tego autor dodaje swój komentarz, czy uzupełnia luki swoimi domysłami.

Mamy do czynienia z migawkami z życia artystów, polityków, wynalazców. Pokazane są one tak, jakbyśmy mieli do czynienia z blogiem. Nie dowiemy się w jednym rozdziale wszystkiego co robił w 1913 roku Franz Kafka, Tomasz Mann, Hitler czy Rober Musil. Informacje są podzielone na części, zgodnie z kalendarzem, gdyż książka ma dwanaście rozdziałów – tyle ile miesięcy w danym roku.

Przyznam, że pomysł na książkę jest błyskotliwy. Jednak nic z tego by nie wyszło, gdyby Illies przedstawił nam tylko suche fakty. Nikomu nie chciałoby się tego czytać, ale nic z tego – autor przedstawi nam takie informacje, że epoka „przed burzą” nabierze barw i to całkiem intensywnych. Zwłaszcza, gdy się dowiemy, jak burzliwe życie prowadzili malarze tacy jak Picasso, czy Oskar Kokoschka, który wtedy właśnie tworzy dzieło życia, a po rozstaniu z ukochaną, nakaże lalkarce stworzyć jej wierną kopię.

Przy Kokoschce rozterki sercowe Franza Kafki są jak westchnienia sztubaka do nauczycielki. Pisze do Felicji Bauer długie listy, ale na tym woli kończyć. Dystans między Berlinem a Pragą wtedy musiał być w miarę bezpieczny, bo dzięki niemu kochankowie nie widują się zbyt często, a i tak jedno spotkanie wystarczy, by doszło do katastrofy. W każdym razie oświadczyny Kafki są doskonałym przykładem na to, jak nie powinno się tego robić, ani sto lat temu, ani dziś.

Tagi: „1913. Rok przed burzą”, Florian Illies, wojna, książka, recenzja.