Alan Moore należy do grupy twórców, których działalność artystyczna w latach 80. i 90. ubiegłego wieku odmieniła, a wręcz zrewolucjonizowała, historie obrazkowe. To w dużym stopniu jego zasługa, że postaci superbohaterów zyskały indywidualny rys, własną osobowość, możliwość popełniania błędów, posiadania wątpliwości, a nawet grzesznych nałogów.

Dodatkowo Moore unaocznił, że teksty kultury z zakresu sztuk wizualnych (i nie tylko) mogą ze sobą korespondować, że postmodernistyczne i intertekstualne zabawy da się zaszczepić na grunt komiksu. I nie inaczej jest w całej serii noszącej tytuł „Liga Niezwykłych Dżentelmenów”. Wydawnictwo Egmont właśnie wznowiło pierwszy tom tego serialu, którego oryginalne wydanie ukazało się 13 lat temu. Kto nie ma w swoich zbiorach, kupić powinien. Kto nie zna komiksów Alana Moore’a tym bardziej kupić powinien.

Namawiam do zakupów tylko po to, aby „nowi” czytelnicy mogli się zapoznać z technikami i chwytami autora. Jak na mój gust wystarczy przeczytać właśnie ten tom, wykorzystać okazję, że jest w księgarniach i sklepach internetowych. Nie trzeba kupować kolejnych. Wystarczy jeden.