Po pierwszej euforii związanej z zaproszeniem nas do Telewizji nastąpiło napięcie związane z tym aby dobrze wypaść. Napięcie przerodziło się w złość. Złość na to, że musieliśmy z Niną być bez Ani oraz na to, że niewiele z tego, co usłyszałem przed wizytą rzeczywiście się spełniło. Cóż. Widocznie tak to jest w Telewizji, że rzeczy dzieją się „po swojemu” i końcowy efekt wypada nieco inaczej niż się tego można spodziewać.

Dzień był ciężki. Pobudka o 5 rano. Nieludzkie. Zwłaszcza, że to sobota i Ninka po całym tygodniu wczesnego wstawania mogłaby pospać. Trudno. Jakoś to przeżyła i bardzo grzecznie się ubrała. Szybkie śniadanie i w drogę.

blog.lifenotes.pl

blog.lifenotes.pl

blog.lifenotes.pl

Tagi: telewizja, Pytanie na śniadanie, zdjęcia.