Brzegi Raby były niemal całkiem zamarznięte. Ułożyłem się na nawisie lodowym przy samej wodzie, który przez całą zasiadkę powoli pękał i się kruszył. Tracze nie miały zamiaru podpływać na odległość zdjęciową. Już zacząłem tracić nadzieję na jakiekolwiek zdjęcia, gdy na drugim brzegu zobaczyłem sarnę zbierającą się do przeprawy.

fotoblog przyrodniczy 1

fotoblog przyrodniczy II

Tagi: fotografia, Dolina Raby.